Pozew przeciwko ginekologowi Zdzisławowi B. złożyła sama pacjentka. Niestety nie dożyła końca procesu.Marta K. w 2008 roku udała się na rutynowa wizytę kontrolną w Goleniowie. Ginekolog zdiagnozował nadżerkę na narządach rodnych i zalecił pacjentce zabieg zwany wypalanką. Jednocześnie podczas badania stwierdzono groźne zmiany, które wymagały dodatkowych badań onkologicznych.Pacjentka zeznała przed sądem, że lekarz nie uświadomił jej ryzyka wiążącego się z wypalaniem nadżerki oraz nie zalecił innych metod leczenia. Po zabiegu stwierdzono, że rana nie goi się prawidłowo i zalecono jego powtórzenie. Kolejne zabiegi nie poprawiały jednak stanu zdrowia pacjentki Marty K.Po kolejnych badaniach zdiagnozowano raka narządów rodnych. Powołani przez sąd biegli wydali opinię, że zabieg wypalania był błędem lekarskim, który uniemożliwił wcześniej wykrycie choroby nowotworowej.Zgodnie z wyrokiem mąż i córka zmarłej pacjentki otrzymają wraz z odsetkami ponad 200 tys. złotych odszkodowania.Sprawę opisał Dziennik Zachodni.